Już po meczu - Piotr Pawluczuk - grający trener grajewskiej Warmii powiedział, że kiedyś passa spotkań bez porażki (jesienią 9) musi się zakończyć. I tak stało się w sobotnie popołudnie w Grajewie, gdzie gospodarze niespodziewanie przegrali ) 0 : 1 z ostatnią w tabeli Pogonią Łapy.
A początek spotkania wcale na to nie wskazywał. Miejscowi od początku uzyskali sporą przewagę. Cóż z tego kiedy już w 7 minucie Marcin Strzeliński pokazał, że trudno będzie pokonać bramkarza gości Andrzeja Olszewskiego, który nie dał się zaskoczyć po silnym strzale. W pierwszej połowie jeszcze kilka razy Marcin strzelał, ale piłka albo przechodziła obok słupka lub łapał bramkarz. Pogoń dopiero w 17 minucie zagroziła bramce Warmii. Jednak piłka po strzale Marcina Miłosiewicza przeleciała obok słupka. Drugą dobra okazję miał Łukasz Czarnowski ale uderzył w bok siatki. A kilka chwil później Kamil Stanisławski zagrał piłkę na pole karne, ale nie było tam żadnego z jego kolegów by zakończyć akcję.
Początek drugiej połowy był podobny jak pierwsza odsłona. Gospodarze zaczęli atakować i Andrzej Olszewski był często w opałach. Jednak pokazał wielką klasę i doświadczenie. A to oznaczało dla Warmii brak bramki dającej prowadzenie. I wtedy stało się nieszczęście. Po dobrym podaniu bramkarza Pogoni do piłki dochodzi wprowadzony kilka minut wcześniej Łukasz Minow. Szybki rajd przy błędzie obrony gospodarzy kończy strzałem pod interweniującym Krzysztofie Gieniuszu. I trudno było się dziwić jego radości, bo akurat w Grajewie sprawił sobie piękny prezent na 28 urodziny, które dziś obchodzi. Warmia szybko otrząsnęła się z szoku i zaczęła przeważać. Jednak strzały Marcina Strzelińskiego, Mariusza Milczarka czy Rafała Kozikowskiego nie znalazły drogi do siatki rywali. W 80 minucie piłka po strzale Milczarka trafia w słupek. Goście rozpaczliwie się bronili do końca i udało im się dotrwać z prowadzeniem do ostatniego gwizdka. Do tego w doliczonym czasie gry Łukasz Czarnowski o mało nie zdobył drugiej bramki dla gości.
Już po meczy Piotr Pawluczuk powiedział „Mecz był raczej na remis. Zaczęliśmy dobrze. Jednak jeden poważny błąd w 61 minucie zadecydował o wyniku. Teraz czas na następne mecze, które pokażą na co nas stać". Natomiast trener gości Witold Mroziewski miał bardzo zadowoloną minę. „Przyjechaliśmy powalczyć w Grajewie. Początek meczu to wyraźna przewaga gospodarzy. Na szczęście Andrzej Olszewski spisywał się bardzo dobrze. Czekaliśmy na kontry i tak się stało przy zdobytej bramce. Później walczyliśmy o utrzymanie wyniku i to się udało. Cieszę się, że mój mocno odmieniony zespół wygrał. Teraz warto to podtrzymać. Chwała gospodarzom za dobre przygotowanie płyty na mecz".
WJ
WARMIA GRAJEWO - POGOŃ ŁAPY 0 : 1 (0:0).
Bramka: Łukasz Minow - 61.
WARMIA: Gieniusz - Piłatowski, Arciszewski, Makowski (87 Krukowski), Kowalko, Mirva, Strzeliński, Matysiewicz, P. Górski, Milczarek, Pawluczuk (64 Kozikowski). Trener: Piotr Pawluczuk.
POGOŃ: Olszewski - Miłosiewicz (90 Kulesza), Jóźwiak, Nalewajko, Leśniewski, Sipko, Waluk, Halicki (70 Gąsowski), Czarnowski , Budzicki (75 Markowski), Staniszewski (57 Minow). Trener: Witold Mroziewski.
Żółta kartka: Paweł Nalewajko (Pogoń).
Sędziowali: Robert Stańczak jako główny oraz Mariusz Jaroszewski i Jarosław Sielski (Warmińsko - Mazurski ZPN).
Widzów: 120.







